„Do pełnej kontemplacji oblicza Pańskiego nie możemy dojść o własnych siłach, ale jedynie poddając się prowadzeniu łaski. Tylko doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza odpowiednie podłoże, na którym może dojrzeć i rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie tajemnicy” (Jan Paweł II Novo Millennio Ineunte, 20).

2018-07-08 Wywiad z Ks. Aleksandrem Piotrowskim

Redakcja: Na wstępie proszę, aby Ksiądz powiedział nam coś o sobie…

Ks. Aleksander Piotrowski: Jestem księdzem od 18 lat święcenia kapłańskie przyjąłem w  roku 2000 z rąk Księdza biskupa Tadeusza Gocłowskiego. Jestem kapłanem archidiecezji Gdańskiej. Wzrastałem w normalnej rodzinie katolickiej. Oczywistą sprawą była niedzielna eucharystia, systematyczna spowiedź, w pewnym momencie życia zostałem ministrantem. Kapłaństwo zrodziło się też dzięki świadectwu wiary, miłości i zaangażowaniu innych księży. To właśnie w dużej mierze zadecydowało o moim kapłaństwie. W 2001 r. wyjechałem do Włoch z Gdańska, tam byka okazja spotkać Księdza Mariusza z Waszej Parafii. Tam razem chodziliśmy na jedną uczelnie – Papieski Instytut Liturgiczny św. Anzelma. Ksiądz Mariusz wrócił wcześniej do Polski ode mnie, a ja zostałem tam do 2009 r. Wtedy wróciłem do Archidiecezji Gdańskiej.

Od tego czasu posługuję w różnych parafiach jako wikariusz. Teraz jestem w małej parafii p.w. św. Floriana w Kolbudach – miejscowości położonej u wrót Szwajcarii Kaszubskiej, około 12 km od centrum Gdańska, tam zajmuję się m.in. duszpasterstwem ministrantów, także opieką nad Kręgiem Rodzin – nad Kościołem Domowym. W mojej parafii –  zajmuję się od 2-3 lat dość prężnie działającym bractwem Św. Pawła – bractwem męskim (W ramach Archidiecezji Gdańskiej – zajmuje się tym inny ksiądz ). Jest ono powołane do uświęcania mężczyzn. Myślę, że istotnym elementem powołania mężczyzny jest odkrywanie jego odpowiedzialności za świat, który Pan Bóg powierza mu i za osoby, które są w jego otoczeniu. I właśnie staramy się przez formację mężczyzn w mojej parafii spełnić ich oczekiwania i pełnić wśród nich posługę dla dobra Kościoła.

Ks. A.: Uczę również w szkole, jestem katechetą, miałem w ubiegłym roku szkolnym w sumie 20 godzin tygodniowo, pracowałem wśród młodzieży gimnazjalnej. To jest dla mnie nowe doświadczenie, w parafii Kolbudy jestem od 2 lat, wcześniej w parafiach w Sopocie i Gdyni uczyłem w szkołach średnich  – Zespole Szkół Handlowych w Sopocie. Miałem tam styczność z młodzieżą do 20 lat – IV klasa technikum. Spotkanie z dzieciakami w szkole podstawowej i młodzieżą to dla mnie nowe wyzwanie.

Red. Patrząc na tendencje w nauce religii młodzieży, widać, że niestety jej ubywa?…

Ks. A.: Na pewno tak, trzeba zapytać, co leży u podstaw tego zjawiska – często rodzina, dom, czasem – w szkołach dużo zależy od tego, jak jest traktowana religia i katecheta. Tu nie chodzi, aby on odgrywał jakąś wielką rolę. Trzeba mieś świadomość, ze religia jest nietypowym przedmiotem. Kiedyś miałem taką sytuację w szkole w Sopocie, gdy dyrekcja szkoły powiedziała oficjalnie rodzicom: możecie wybrać jako dobrowolne zajęcia: albo religię, albo etykę, albo nic – okazało się, że większość nic nie wybrała, miałem w jednej klasie tylko jednego ucznia na katechezie. Tak więc problem jest złożony…

Red. Łatwo zniszczyć, trudno naprawić… Tym czasem myślę, że jest wśród młodzieży wielki głód słowa Bożego i religii. Wystarczy przejrzeć Internet – wiele wspaniałych katechez – filmów ojca Szustaka, ks. Dominika Chmielewskiego, ks. Piotra Pawlukiewicza, o. Piotra Glassa,… Kiedy ich się posłucha, to chce się słuchać bez końca. Mam nadzieję, że dzięki takim charyzmatycznym apostołom dnia dzisiejszego Kościół się ostanie.

Ks. A.: Na pewno. Myślę, że 2000 lat historii Kościoła pokazało, że pomimo różnego rodzaju doświadczeń i sytuacji jakie napotykał Kościół w swoich dziejach, nadal istnieje, odradza się, uświęca się, uświęca nas i myślę, że taka będzie jego rola cały czas. Jak powiedział Chrystus, będzie trwał wiecznie. Myślę, że te słowa dodają nam, ludziom Kościoła nadziei na to, że Kościół to jest ta Boska Instytucja, która będzie nas uświęcać i zbawiać.

Red: A jaki jest Księdza ulubiony święty?

Ks. A.: Ja mam takiego jednego ulubionego świętego (choć każdy święty jest w jakiś sposób ulubiony). Podczas studiów spotkałem się z historią błogosławionego  Piotra Jerzego Frassatiego. Zafascynowała mnie w tym człowieku jego „normalność” – taki normalny młodzieniec, chodzący po górach, czasem pijący piwo lub palący cygaro. Jan Paweł II wynosząc go na ołtarze, powiedział o nim, że jest to „człowiek ośmiu błogosławieństw” i myślę, że w jego życiu te 8 błogosławieństw realizowało się w jego życiu w sposób doskonały.

Red. Dziękuję Księdzu za rozmowę.

Ks. A.: Na koniec chciałbym złożyć wszystkim parafianom i mieszkańcom osiedla Czarne serdeczne życzenia Błogosławionego okresu letniego, udanych wakacji, które oby nie były wakacjami od Pana Boga. Szczęść Boże.

rrem

Tekst wywiadu: M. Ludorowski Zdjęcia: Jan Foremny