WYWIAD Z KSIĘDZEM REKOLEKCJONISTĄ
Od soboty 19 października w naszej parafii odbywają się wyjątkowe „ćwiczenie duchowe”, jakimi dla każdej społeczności parafialnej są Misje Święte. O ich wyjątkowości, specyfice i celach rozmawiać będziemy z prowadzącym je ks. Robertem Ryndakiem ze Zgromadzenia Św. Michała Archanioła.
R. Sos: Szczęść Boże, ks. Robercie, na wstępie prosimy o kilka słów o sobie.
Ks. Robert Ryndak: Jestem kapłanem Zgromadzenia Św. Michała Archanioła. W zgromadzeniu pełnię podwójną posługę. Pierwsza to praca moderatora Bractwa Szkaplerza Św. Michała Archanioła. Druga to właśnie posługa moderatora parafialnych Misji Świętych. Pierwsza funkcja związana jest z peregrynacją figury Św. Michała, która od ponad sześciu lat wędruje po naszym kraju. Przybyła ona z Góry Objawień Św. Michała Archanioła, z Gargano, miejscowości w południowych Włoszech. Przy okazji takich nawiedzin istnieje możliwość przyjęcia Szkaplerza Św. Michała Archanioła. Osoby, które przyjmują ten szkaplerz tworzą duchową rodzinę, bractwo. I za nich, jako moderator jestem odpowiedzialny przed Panem Bogiem. W naszej Ojczyźnie takich osób jest już ponad pół miliona. Razem z waszym Księdzem Proboszczem uroczystość taką planujemy na przyszły rok, na rocznicę Misji Świętych.
R. Sos: Może coś o samym Zgromadzeniu…
Ks. Robert: Zgromadzenie Św. Michała Archanioła jest Zgromadzeniem powstałym w Polsce. Można określić je jako typowo polskie zgromadzenie. Reguła naszego Zgromadzenia została zatwierdzona w 1921 roku, a więc powoli przygotowujemy się do setnej rocznicy Jego zatwierdzenia. Założył Go kapłan diecezji przemyskiej błogosławiony ks. Bronisław Markiewicz, który w pewnym momencie swego życia kapłańskiego udał się do Włoch, gdzie chciał zostać teatynem (Teatyni, Klerycy Regularni, – zakon katolicki oparty na regule św. Augustyna. Zakon został założony w 1524 w Chieti we Włoszech przez św. Kajetana i biskupa Chieti Giovanniego Pietro Caraffę, który został pierwszym generałem zakonu. Do Polski zakon został sprowadzony w 1664 wg Wikipedii).
Opatrzność Boża miała jednak nieco inne plany. W Turynie ks. Bronisław Markiewicz spotkał się osobiście ze Św. Janem Bosco. Zachwycił się Jego dziełem. Został salezjaninem i jako salezjanin wrócił do Polski. Tu wdrażając ideę Św. Jana założył nasze zgromadzenie. To tak pokrótce – zainteresowanych historią wspólnoty do której należę odsyłam do wiadomości zamieszczonych na naszej zakonnej stronie Michalici.pl.
Zgromadzenie ma dwa główne cele. Pierwszy to wychowanie młodzieży, szczególnie tej zaniedbanej, opuszczonej. Prowadzimy szkoły, domy dziecka. Mamy też własne wydawnictwo MICHALINEUM. Drugim aspektem, w którym realizowane są cele naszego Zgromadzenia jest posługa parafialna. Opiekujemy się wspólnotami parafialnymi szerząc kult Św. Michała Archanioła. Od ponad 6 lat jak już wcześniej wspomniałem trwa Peregrynacja Figury Św. Michała z Gargano. Wszędzie tam, gdzie docieramy z figurą, która przybyła z Gargano doświadczamy w szczególny sposób znaków i przykładów opieki Św. Archanioła, otwierają się serca, widać oddolne pragnienie zaprzyjaźnienia się z Nim, podejmowania walki z trudnościami życia, których w tych czasach nie brakuje. Jest to ogromne dzieło, które się rozwija i trwa. Jednym z elementów naszej działalności jest również duszpasterstwo misyjne, a więc to czego państwo doświadczają. Kapłani naszego Zgromadzenia uczestniczą w misyjnym dziele kościoła wyjeżdżając poza granice kraju i głosząc Ewangelie. W naszej Ojczyźnie są i tacy, do których i ja należę, którzy podejmują posługę misji parafiach.
R. Sos: A w Księdza przypadku, dlaczego akurat to Zgromadzenie?
Ks. Robert: Wspólnotę tę poznałem poprzez jednego z księży Michalitów. Dowiedziałem się o szkole, którą prowadzi to Zgromadzenie i postanowiłem udać się do niej. Tam upewniłem się, że to, co robią Michalici, jest mi bliskie i właśnie temu pragnę się poświęcić. Moja chęć oddania swego życia Panu Bogu tam się skonkretyzowała.
R. Sos: Z jakimi wyzwaniami spotyka się Ksiądz w codziennej posłudze kapłańskiej?
Ks. Robert: Wyzwań jest dużo. Wielkim wyzwaniem dla mnie jest poszukiwanie mocy Pana Boga w tym trudnym świecie, w którym przychodzi nam żyć. Poszukiwanie świadectwa ludzi, którzy tej mocy doświadczają, między innymi przy pomocy Patrona Świętego Kościoła – Św. Michała Archanioła. Dzielenie się z innymi tym czego samemu się duchowo dotyka, doświadcza, widzi w innym człowieku, któremu dane jest poznanie łaski, opieki, wstawiennictwa Św. Archanioła. Krótko mówiąc doświadczenie Jego działania w codziennym życiu. Sam doświadczam tej opieki, przekazuję świadectwo o niej tym, którzy jej oczekują i potrzebują. Cieszy mnie bardzo, że wśród młodych ludzi jest wielu, którzy anielskiej opieki pragną i ją znajdują.
R. Sos: Słowa „misja”, „misjonarz” kojarzą się z wyprawami w nieznane, do krajów o innej kulturze i mentalności, często biednych materialnie, o słabym zapleczu socjalnym. Często bez takiego zaplecza. Moje pytanie jest nieco przewrotne. Czy w takim razie kraje bogatego Zachodu nie potrzebują misji?
Ks. Robert: Pojęcie misyjności zawsze w umysłach ludzkich kojarzy się z wyprawami do dalekich krajów. Ale każdy kraj, także i nasza głęboko zakorzeniona w chrześcijaństwie ojczyzna potrzebuje misji. Może nie zachodzi tu potrzeba odkrywania samej wiary, ale potrzeba odświeżenia tego co przyblakło, czyli powrót do tego co stanowi sens naszego życia, przewartościowania priorytetów. Na skutek upływającego czasu te najważniejsze rzeczy, tak jakoś samoistnie przygasają, blakną, schodzą na drugi plan.
Związane jest to, oczywiście z tym pędem życia, z tym co gołym okiem widać wokół nas. Musimy odnowić te relacje z Bogiem i temu właśnie Misje służą. Odkrywamy chęć odświeżenia tego, co w codziennej rutynie się przyprószyło, oddaliło od nas. Jest to błogosławiony czas, nie tylko dla parafian, którzy te misje przeżywają, ale i dla mnie. Zawsze z takich misji wyjeżdżam podbudowany świadectwem wiary ludzi, których spotykam, którzy te misje razem ze mną przeżywają. Przede wszystkim ludzi, którzy nieco oddalili się od Kościoła, ale dzięki takim misjom mogli odnowić przyjaźń z Panem Bogiem, niekiedy po wielu latach, kiedy na nowo odkrywają Pana Boga.
R. Sos: Skoro jesteśmy przy Misjach Świętych proszę o krótką definicję Misji…
Ks. Robert: Misje Święte najkrócej to powrót do Pana Boga, odkrycie Go na nowo. Powracam raz jeszcze do Michała Archanioła – „Któż jak Bóg”, czy trzeba coś dodawać? To zawołanie, osoba Św. Michała niesie nam siłę i moc. Klimat Świętych Misji, szczególny czas przeżywania wiary pomagają nam na wprowadzenie tego zawołania w życie i niesienie go innym. Tak naprawdę Misje Święte w parafii zaczynają się dopiero wtedy, gdy formalnie się kończą. Osoby, które je przeżyły same stają się misjonarzami, przemienieni Bożą łaską, Bożymi darami, Bożą obecnością niosą to słowo i moc do swych rodzin, znajomych, bliskich, swego otoczenia – misjonując. I to jest najważniejsze, nie frekwencja, mniejsza lub większa, ale przemiana serc. Misjonarz po tygodniu odjedzie, ale zostaje widzialny znak naszej przemiany – nowy krzyż, który ma poruszać nie tylko nasze oczy, zmysły, ale przede wszystkim nasze serca.
R. Sos: Nasza parafia jest niewielka, ale frekwencja na pewno mogłaby być wyższa. Czym Ksiądz zachęciłby tych, którzy niby są w Kościele, ale tak jakby ich nie było, jak i tych, którzy jeszcze nie odnaleźli drogi do kościoła /przez duże i małe k/?
Ks. Robert: Niekiedy, gdy ludzie żyją w ciemności boją się światła, mrużą oczy, wycofują się, budują większy mur. To, co rodzi się w sercu, powinno być oparte na wolności. Wiele osób przeżywając Misje, przychodzi do kościoła, modląc się za innych. Nasza przemiana, postawa, przykład, świadectwo powinny stać się natchnieniem, drogowskazem dla tych, którzy potrzebują wytyczenia nowej drogi, ukierunkowania ku temu co wzniosłe, co najważniejsze. Owoce tej misji możemy poznać nawet po jakimś czasie, niekiedy po kilku latach. Ten nowy krzyż będzie nam o tym przypominał i swą obecnością wśród nas zapraszał do zmiany i poznania na nowo Boga i Jego Dobrej Nowiny. A najlepszym przewodnikiem będzie na pewno św. Michał Archanioł. – Niedawno przyjechał Ksiądz do naszej parafii. Pierwsze wrażenie – tak na gorąco…
Ks. Robert: Ludzie. Ludzie, którzy wiedzą, po co przychodzą do kościoła. Ludzie, którzy wiedzą, że świętość jest możliwa. Ogromne wrażenie sprawia wystrój kościoła. Wszędzie, gdzie nie zwrócimy swe oczy, widzimy postaci świętych, osób, które swym życiem udowadniają nam, że jesteśmy powołani do świętości. Odczuwamy ich obecność, czujemy ich opiekę. To na pewno pomaga w modlitwie, przeżywaniu liturgii, co doskonale widać w zaangażowaniu wiernych w sprawowaniu Eucharystii. To skupienie na Panu Bogu jest tym, co mnie najbardziej u was porusza. Widać u was tę wspólnotowość. Jesteście prawdziwą wspólnotą ludzi, którzy są razem. Razem z Panem Bogiem i przy Panu Bogu.
Sos: Bardzo dziękuję Księdzu za rozmowę, życząc Księdzu i nam samym, przede wszystkim błogosławionych owoców trudu Misji Świętych. Niech Święty Michał Archanioł błogosławi Księdzu i Jego pracy.
Z ks. Robertem Ryndakiem CSMA rozmawiał Ryszard Sos.

Przejdź do treści